Poezja o naszej wsi

tedd55 pon., 01/30/2012 - 18:39

Wiersz o Skomielnej Białej

Rozłozyła sie nasa miejscowość
W podbeskidzkiej przepjyknej kłotlinie
Haw Zbójecko na chałupy spoziro
To znów Lubóń we mgiełce se ginie

Spoziros widzis stond Tatry wysokie
Babiom Góre w śniegowej kłosuli
Tu Cie syćko zadziwić wnet moze
sum smyrecków twom boleść utuli

Dziwny naród tu zyje łod wieków
Ni to cepry górole nijakie
Ale jedno jest pewne to wjymy
Skomielniany to ludzie som takie

Choć tu ni ma zawziyntych góroli
Choć gynślicki przy chałupach nie grajom
To tradycje w Skomielnej wciąz zywe
I my wierni górolskim zwycajom

Autor: nieznany

Moja chałpa

Przy tej dródze z lewej strony
Stoła chałpa mojej mamy
A chań dali rosły kwiotki
Malwy róże i fijołki

Chałpa słomą kryta była
A kaz łóna się podziała
A ta kuźnia co nas tata
Konie kuwoł całe lata

Ani nie ma tej jabłoni
Co wiązały chłopy konie
I poiły tu przy studni
Ani śladu nima ponij

O ten kamień tom poznała
Babka na nim siadowała
Kądziołecką wywijała
A roków sto juz kończyła

Ani dzwonka tego nima
Co to dzwonił lato zima
Co gdzie złego się podzioło
Kiela pieronów wybiło

A tu stoły dwie figury
Jedną strugoł Filip Krzywy
A tą drugą to nas tata
Dostoł od maminego brata

Wy najdroźsi moi mili
A każeście się podzieli
Tak mijają wieki lata
Przeminęli mama tata

Autorka: Barbara Madejowicz - lata 70-te ub. wieku.

Chłopska droga

Ty chłopsko drogo kaześ się podziała
Coś tak prościutyńko przez pola leciała
I te dwa chodniki kaz cie się podziały
Co te moje bose nogi po wos se drepciały

I te piykne trowki kaz cie się podziały
Te wielkie osty co mnie w nogi kuły
A zaś pod brzyzkiem macierzonka pochła
I ptosie gniozdecki osy się tyz gnieździły

Tą drogą jo krowy zawse wyganiała
Kiela miałam siły tela se śpiewała
A w tym cornym lesie same echa były
Jak zem se śpiewała to mi podrzyźniały

Przepiykne wrzosecki tak się łozciągały
Mlece i powójki za nogi sarpały
A teroz to słychać traktora pukanie
Gdzie kołem przejedzie ślad po nim dostanie

Autorka: Barbara Madejowicz - 1978 (wiersz nagrodzony - II miejsce w Lublinie)

Łąka

Na tej dzikiej haniok łące
Było kwiotków na tysiące
Jak my tacy mali byli
To my kwiotecki te zbirali

A tam wysy źródło było
Całą łąkę zalewało
A zaś dali na zogónie
Pasały się Jędrzka konie

Przy tym źródle rosła sosna
Co ją wsadził Józek z wojska
Co to rządził ułanami
Jechoł cornymi koniami

Jego mama tak płakała
Bo go z daleka widziała
Mamo mamo ręką kiwa
Syn twój Józek jeszcze zyje

Nie usło dwa dni
Józka do ziemi włozyli
Tak się ułani rozbili
I do dzisiok nie stanęli

Autorka: Barbara Madejowicz - lata 70-te ub. wieku.

Sosny

Sosny nase sosny, coście się dockały
Ze wos włosne chłopy powyciupowały

Pociupały drobno, słomom przeplatały
Do miasta wywiezły i posprzedawały

A w mieście panicki straśnie kupowały
Bo te złote słomki piyknie wyglądały

A zaś te descułki piknie malowane
Straśnie pasowały na kaździutką ścianę

To tys nase chłopy straśnie się ciesyły
I tak se po jednej sosence wyrznęły

Sosny wyniszczyli, lipy zaczynają
Gdzie nase piniądze za głowy się łapią

A na środku wsi bar se pikny stoi
No i śternostego wszystkie rany goi

Rany chłopom goi i nic się nie boi
Że tu żona, matka z kijem przed nim stoi

Śklonki i kieliski do góry skokają
To dzisiok wypłata koledzy stawiają

Ten kto nie postawi niech do piekła idzie
O tak se godają ci co juz są w bidzie

Zdrowie mom zniszczone i piniędzy nima
A zas w lesie widać - okropno ruina

Sosny nie urosną bo są wyciupane
I do końca życia jo dziadem dostane

Autorka: Barbara Madejowicz - lata 70-te ub. wieku.

Wiersz o czasach, kiedy to w Skomielnej Białej setki mieszkańców, całymi rodzinami wyrabiało maty i serwetki ze słomy i barwionych lub wypalanych drewnianych listewek dla Podkarpackich Zakładów Produkcyjnych w Tarnowcu k/Jasła. Na produkcję listewek (lasinek) wycięto sporo lasów w naszej wsi.

Chałpa w kwiotki

Pod Luboniem stoi
Wielko chałpa w kwiotki
Tak ją ulepili
Jak gniazdo jaskułki

Tamok stoła inno
Ale ją spolili
Niemcy kiedy frontem
Tyndy przechodzili

To trzeciego września
Straszne ognie były
Osiemdziesiąt domów
W popiół zamieniły

Tak my się męczyli
W te okropne lata
Poszedł brat na wojne
No i poszedł tata

Autorka: Barbara Madejowicz - lata 80-te ub. wieku.

O naszej szkole

Hej szkoło nasza szkoło
Wyrosłaś jak ten kwiat,
Rok temu cię nie było
Dziś dumnie patrzysz w świat.

Rok temu na tym placu
Gdzie stoisz kwitły bzy,
Dziś podobna do pałacu
Radosne ciśniesz łzy.

Hej szkoło nasza szkoło
W słoneczny piękny czas,
Witamy cię wesoło
Witamy wszyscy wraz.

Ucz nas i prowadź przez życie
Przez trudny życia bój,
Świeć nam jak gwiazdka w błękicie
Przez trudny życia znój.

Ze zbiorów Franciszka Macioła

Wspomnienie o Trenerze

Przed trzydziestu prawie laty
Przejeżdżając przez naszą wieś,
Nieszczęśliwie, na zakręcie,
Znany trener poniósł śmierć.

Skomielniańskie szumią lasy,
O Łasaku nucąc pieśń,
Ludzie starsi oraz młodzież,
Pragną Cię w pamięci mieć.

Wychowałeś Szurkowskiego
I innych kolarzy też.
To była Twa ciężka praca,
Ty na pewno o tym wiesz.

Starsi, młodsi, w swej pamięci -
My o Tobie pamiętamy.
A gimnazjum oraz halę,
Twym imieniem nazywamy.

Autorka: Elżbieta Masłowska - uczennica gimnazjum

Nie odjadę...

Nie odjadę w obce strony, nie odjadę w świat.
Tu wyrosłem, tum zrodzony; Tu mi każdy brat.
Nie odjadę za nic w świecie, choćby w złoty kraj...
Dla mnie miłe tutaj kwiecie, dla mnie tutaj raj.
Nie opuszczę ja tej niwy, tu mi miły świat,
Tum wesoły i szczęśliwy - wpośród białych chat.
Nie opuszczę za nic w świecie naszych łąk i pól,
Bo tu choć i troska gniecie, to lżej znosić ból...
Gdzież tak cudnie pachnie sosna, gdzież tak cudny maj,
Gdzież tak piękna w krasę wiosna, lub uroczy maj?
Tu mi słoneczko się śmieje, w którem pragnę śnić...
Tu mi się czar świata śmieje... Tutaj pragnę żyć.
Więc mam wzgardzić skarbem takim i jechać gdzieś w świat?
O nie! - nigdy, - jam Polakiem! Tu mi każdy brat.
Nie opuszczę ja swej ziemi, cudnych łąk i pól,
Tu chcę znosić między swemi życia troski, ból.

Autor: Franciszek Macioł - Handzlowa 1999 - Kalendarz Rolników '99

Uroki letniego poranka

Wyźrało słónecko zza Biernotki,
hej - piyknie haw kielo cud, od samiućkiej Robki.
Wiaterek od Lubónia porusoł chuoickom,
coby juz niy spały smyrecki z jedlickom.

Zamglone potócki, brzyski sie wypiyny,
niy puscom cheba dziś, bielućkiej pierzyny.
Miysioncek za Babiom, suować sie zabocył,
kukułka niy do spać baciarom po nocy.

Zające smyrgajom, hybajom rogoce,
potrząsajom goickami, otrzepujom rose.
Cóz sie tak tarasi?....
ee – to gazda - kuose klepie kasi.

Z corecka zaś słychać, becynie barana,
dyć kce ón, ku swoim, do Gronia, od rania.
Patrzcies, jako Zbójeckiej korona,
promyckami ozłocona.

Hanioj  za siwymi Gorcami, hyrne Tatry się ryktujom,
uwodzom tyk, co sie w nik lubujom.
Pytomy Wos syćkik, cóście kuknyli na tom poezyje,
zaźryjcie ta do nos, nawet kie Wos biyda bije.

Cas Wom śleci miło,
a i nom  niy bedzie sie s Wami cniło.
Przybywojcie ka któ zyw i jako tyz ino moze,
a na dróge Wom: scynść Panie Boze!

Autor: Tadeusz Hanusiak (Blych). Grzonkowa - 2011

Kaz leziecie?

Na tyj skolistej nasej ziymi przed wiekami zapuściły korzynie rózne rody,
i tak wej do siela od ik to nazwisk momy haw role i zogrody.
Bez pokolenia ojcowie nasi wiare tu i zwyk góralski przekazywali,
cóby my w ślebodzie i po prawyj dródze stąpali;
w sacunku dlo Boga, ludzi i chleba,
mieli tyz kapke siły na styrmacke kie trzeba.
Bliskie nom Skumielnianom Biołym som:
smreki, grzondki, notónie, kympiska cy potoki - pełne kamiynia,
momy tu powody do chluby, a i tyz roz na kiela cos do stropiynia.
Lubimy słónecko kie nos w poły skuje,
huzio nos wiaterek có od Tater duje.
Dyscyk nos tu ceso, śpasów niy zno zima,
Hej- kie poźres po górak nika takik ni ma.
W downyk rokak lyn się hawok uprawiało,
na polak płótna wybielało.
Na wasztatak po chałpak nasi bili chodniki i maty,
wnosili w powiecie dorobek bogaty.
Chowali barany, bydlynta posali,
kawołki, ka tyndy zbozym obsiywali.
Już się ta niy bocy co to jest:  hołdymas, łoskubki, juzyna,
ino sie docieko ktoro to juz kopia, cy jest jesce oryginał.
Cliwo nom się casy pozmiyniały, jak potoki som po burzy,
trza dać pozór na nie dzisiok, niek nom klimat dali słuzy.

Autor: Tadeusz Hanusiak (Blych). Grzonkowa - 2011