Maria Zawadzka (1894 - 1971)

tedd55 ndz., 11/25/2012 - 21:31

Maria Zawadzka, autorka "Kroniki o Skomielnej Białej" urodziła się 8 grudnia 1894 roku.
     Na pobyt stały do Skomielnej Białej przyjechała wraz z rodzicami 28 kwietnia 1932 roku. Przeniesienie się z Krakowa na wieś Rodzina Zawadzkich uważała za rzecz rozumną i korzystną pod każdym względem. Mamie Pani Marii zawsze szkodził wilgotny Kraków, Pan Zawadzki niezbyt interesował się życiem miejskim, a do jego zamiłowań należała botanika, zielniki i wycieczki, z kolei Pani Maria tkała kilimy, tak więc mogła to robić wszędzie.
     Rodzina Państwa Zawadzkich wybrała Skomielną Białą na swoje miejsce na ziemi, bo zapewniała zdrowe, suche górskie powietrze, bogactwo terenów wycieczkowych, szerokie horyzonty. Jak pisze Pani Zawadzka w swojej kronice „Skomielna rozłożona przy głównych szlakach komunikacyjnych, odległa o 60 km od Krakowa jest dzięki licznym autobusom niemal jego przedmieściem. Można przecież w ciągu dnia przejechać się tam i z powrotem, istnieje możność korzystania z teatrów i koncertów, z wystaw i bibliotek, możność utrzymywania stosunków towarzyskich. Jednym słowem – ideał."
     W Skomielnej Białej rodzina Państwa Zawadzkich nabyła piętrowy dom na „Krzyżowej”od gospodarza Piotra Handzla. Dom ten był zlepkiem izb murowanych, izb budowanych po góralsku z pięknych grubych płazów i z czterech bocznych izb będących zwykłymi trotówkami. Odwiedzający Państwa Zawadzkich znajomi nie rozumieli, jak można wyrzec się wodociągu i komfortu, wymienić froterowane parkiety na zwykłą podłogę do szorowania, elektryczność na lampy naftowe. Ale oni bardziej cenili sobie życie na łonie przyrody i słońce niż komfort zewnętrzny uznając iż wszystkie nowoczesne urządzenia można powoli zaprowadzać.
     W lecie 1933 r. w Skomielnej Białej został założony żeński Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, którego Prezeską została 16 letnia Pani Jadwiga Urbańczykówna, a potem Anna Kołpakówna z Karczmiska. Pani Zawadzka od początku współpracowała ze Stowarzyszeniem jako dyrektorka nawiązawszy kontakt z Sekretariatem w Krakowie, który był głównym zarządem Stowarzyszenia. Młode kobiety uczyły się gotować, szyć, rozpoczęto też trzyletni kurs przysposobienia rolniczego. Stowarzyszenie miało chór, a także wspólnie ze Stowarzyszeniem Męskim organizowało przedstawienia rozpoczynając od jasełek w okresie Bożego Narodzenia poprzez rozmaite obchody religijne, narodowe i stowarzyszeniowe: dzień 8 września poświęcony był patronalnemu świętu dziewcząt, 13 listopada chłopców. A oprócz tych ziemsko-praktycznych zajęć Stowarzyszenie miało kółko praktyczne w sensie religijnym, a mianowicie kółko miłosierdzia wspierające darami najuboższych mieszkańców. Jak pisze Pani Zawadzka” o pomocy dla chorych nikt nie pomyślał - bo ludzie mniej chorowali niż dzisiaj. Czy wzywał kto pogotowie, czy martwił się kto przepełnieniem w szpitalach?. Ośrodków zdrowia w ogóle nie było. Pewnie ciężko chorzy umierali bez ratunku, ale naprawdę było ich mniej”.
     Przez dłuższy czas Pani Zawadzka nie interesowała się przeszłością Skomielnej. Zainteresowanie jej historią obudziło się dopiero po wojnie pod wpływem zmian dokonujących się na jej oczach i projektów zapowiadających zupełną przebudowę wsi w przyszłości.
     Przyszedł 1 września 1939 roku. Mieszkańcy Skomielnej Białej nie mogli uwierzyć, że rozpoczęła się wojna. W swojej kronice Pani Zawadzka zapisała, iż już około 20 sierpnia, a może nawet wcześniej w naszej wsi zjawiła się grupa techników ubranych po cywilnemu, która miała przygotować fortyfikacje. Zjadali obiad w południe, ale na temat wykonywanej pracy milczeli. Z końcem sierpnia kapitan od fortyfikacji przyszedł do Mamy Pani Zawadzkiej z wiadomością, aby najcenniejsze rzeczy usunąć z domu. Tak więc zapakowała „cenne szkło, 5 pak najwartościowszych książek, trochę innych rzeczy … i uratowało się tylko to co wzięły ze sobą.” Pani Zawadzka wraz z Mamą opuściła swój dom, w którym zamieszkał pułkownik naszego wojska wraz ze swoim ordynansem.
     I tak zaczęła się ich tułaczka. Przez dwa dni koczowały w lesie w Krzeczowie wraz z innymi mieszkańcami naszej wsi, potem przez tydzień mieszkały w Lubniu na Smugawie u sołtysa Leśniaka, ale kiedy mieszkańcy tego przysiółka postanowili udać się do lasu Pani Zawadzka wraz z Mamą postanowiła wrócić do domu w Skomielnej, bo Mama zaczynała chorować w tych prymitywnych warunkach. Dowiedziała się też, że dom spłonął i jak zapisała „udały się do wujostwa w Rabce”, gdzie w niedzielę 17 września Jej Mama zmarła.
Wcześniej 16 stycznia 1939 roku zmarł Ojciec Pani Zawadzkiej - Michał i jest pochowany w grobowcu na naszym cmentarzu.
     W Skomielnej stopniowo odbudowywano domy po spaleniu 3 września 1939 r. Pani Zawadzka też na swojej działce wybudowała maleńki barak, w którym mieszkała do swojej śmierci.
     Przez całe swoje życie pomagała wszystkim w potrzebie, uczyła dzieci - stąd nawet niektórzy myśleli, iż była nauczycielką i żeby jakoś przeżyć gotowała smaczne obiady.
     Pani Zawadzka zakończyła swoją kronikę 26 stycznia 1970 roku. Zapisała w niej: „W mroźną noc styczniową siedzę w mojej budce o powierzchni 12 m2. Ogień z drzewa, który w moim ogródku wycięli mi drogowcy trzaska pod blachą. Ciepło jest, cicho i przytulnie. Myśli biegną wstecz do domu piętrowego budowanego przez Piotra Handzla, do wieczorów spędzonych tam z rodzicami, do jasnych dobrych chwil. I myślę, jak niewiele brakowało kilka miesięcy temu, by mnie tu już nie było. Nie tylko mnie, ale i domku z ogródkiem również”.
     Ten zapis znalazł się dlatego, że w marcu 1969 r. Pani Zawadzka dowiedziała się, iż ma być wywłaszczona i musi się wyprowadzić, ponieważ jej parcela zostanie zasypana do równa z gościńcem, aby na niej zrobić przystanek autobusowy. Napisała w Kronice „Wszyscy mnie zapewniali, że dostanę domek lepszy i miejsce spokojniejsze. Krewni z Londynu napisali mi, że gratulują mi powodzenia, bo w Anglii za taki zabrany pod autostradę dom płacą podwójnie i każdy się na to cieszy. A tu nagłe wywłaszczenie i do wyboru dom starców albo rów przydrożny". Pani Zawadzka zdawała sobie sprawę, że kiedyś utraci ten kawałek ziemi, bo było oczywiste, że będzie budowana prawdziwa autostrada łącząca Kraków z Zakopanem, ale postanowiła napisać trochę listów do różnych władz wyrażających jej zdziwienie. Po Jej interwencji zakole autobusowe zostało przesunięte i wykonane dalej o 70 metrów w stronę Zakopanego.
     Pani Zawadzka zmarła 11 lipca 1971 r. i jest pochowana na naszym cmentarzu obok swojego Ojca.

 

"Kronika o Skomielnej Białej" autorstwa Marii Zawadzkiej składa się z 5 rozdziałów.

W rozdziale I „Krzyżowa” opisała: osiedlanie się, sieć dróg, zamieściła wzmianki o naszej wsi na podstawie Książek Pietrusińskiego, Steczkowskiej, Radzikowskiego, karczmy, domy, sklepy, położenie wsi, Wielki Luboń ze schroniskiem u zbiegu trzech powiatów.

Rozdział II „Kościół” zawiera historię czterech kościołów, nabożeństw majowych, opisy kościółka z 1776, kult Św. Sebastiana, administraturę od 1896 r., spis proboszczów w Skomielnej, opis plebanii, kapliczek i krzyży. Jest tu wzmianka o Katolickich Stowarzyszeniach Młodzieży - męskim i żeńskim, o ich działalności.

Rozdział III to „Okruchy historyczne” dotyczące naszej wsi od powstania aż po lata siedemdziesiąte. Opisuje istnienie szkoły, Urzędu Pocztowego, powstanie Ochotniczej Straży Pożarnej, funkcjonowanie sklepów, działalność Stronnictwa Ludowego, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej i Żeńskiej, funkcjonowanie basenu kąpielowego zbudowanego przez Pana Ignacego Macioła na potoku na roli Krzysztofiakowej, budowę Domu Parafialnego, badania geologiczne w poszukiwaniu nafty na roli Żeleźnikowej, elektryfikację wsi, otwarcie biblioteki gromadzkiej, działalność Koła Gospodyń Wiejskich.
Rozdział IV zatytułowany „Ludność” to opis stroju noszonego przez naszych przodków, opis ról, historia nazwisk, imion, język, zwroty, zwyczaje, etykieta, zainteresowania. Dane zaczerpnęła z akt parafialnych Rabki udostępnionych Jej przez Księdza Dziekana Zdebskiego.

W Rozdziale V „Okupacja 1939-1945r.” Pani Zawadzka zawarła wspomnienia z tamtych lat. Napisała na początku rozdziału:
„Nie potrafię dać choćby przybliżonego obrazu jak Skomielna Biała przeżyła lata tej potwornej wojny i jaki był jej udział w ogólnych wypadkach. Sama byłam zdruzgotana zarówno nieprzeczuwalną klęską Polski jak i osobistymi nieszczęściami. Nieprzygotowana zupełnie do samodzielnej walki o byt, przeżyłam połowę wojny u rodziny poza Skomielną Białą. Wyłączywszy się z nurtu jej życia – nie znam do dziś przeżyć ludności, a szczególnie jej codziennych trosk i walk. O ile mi wiadomo, poza początkiem wojny (3 września) a jej zakończeniem (u nas 21 stycznia 1945 r,) Skomielna nie miała specjalnie dramatycznych przejść – jak Krzeczów i Ochotnica (pacyfikacja). Gdy przeglądam notatki, gdy przywołuję wspomnienia, wydają się tak nikłe i bezbarwne wobec ogromu grozy, bijącej od słów: „Niemcy, II wojna światowa, okupacja”, że ręce opadają i nie wiadomo, czy warto je tu zapisać i włączyć do jej historii. A jednak napiszę. Z kropel składa się ocean,- z groszy tworzą się miliardy – może i te moje grosiki do czegoś się przydadzą". Dziś z perspektywy czasu wiemy już, że wszystko, co napisała stanowi dla naszej wsi cenną wartość.

Oryginał Kroniki posiada w swoich zbiorach Pani Irena Gacek i na tej podstawie sporządzony został – choć w skrócie – ten zarys działalności Pani Zawadzkiej.

Tekst: Związek Podhalan Oddział w Skomielnej Białej.

Ta biografia Marii Zawadzkiej została przedstawiona podczas "Zaduszek", jakie odbyły się w niedzielny wieczór 18 listopada 2012 roku w budynku OSP przez aktorów Amatorskiego Zespołu Teatralnego im. Franciszka Macioła działającego przy Związku Podhalan w Skomielnej Białej.
Zobacz Galerię "Zaduszki 2012"